Jak zaczęła się twoja przygoda z drag, skąd pomysł na takie zajęcie?
W 2003 roku współorganizowałam "Queer Festiwal" w Warszawie, na który zaprosiłam dziewczyny, występujące jako drag kingi. Ich występ zrobił na mnie ogromne wrażenie. Po festiwalu mieliśmy dziurę finansową, więc zapytałam się dziewczyn, czy nie zechciałyby wystąpić kilka razy charytatywnie a pieniążki z występu przeznaczyć na festiwal. One wtedy mi powiedziały: dobrze, ale dlaczego ty również nie wystąpisz?. A ja odpowiedziałam: nigdy o tym nie myślałam, ale w sumie, dlaczego nie. I to były wakacje 2003 roku, kiedy wystąpiłam po raz pierwszy. Natomiast pamiętam, jak rok wcześniej byłam na kobiecym festiwalu "Lady Fest" w Amsterdamie, na którym był warsztat drag kingowy. Wtedy stwierdziłam, że to mnie zupełnie nie interesuje i nie wzięłam w nim udziału. Nie przypuszczałam, że później sama będę drag kingiem. Trochę przez przypadek, ale tak właśnie zaczęłam i teraz już nie mogę przestać.
Czy traktujesz to jako formę zarobkowania?
Nie, absolutnie nie, bo z pieniążków, które dostaję za występ zwraca się jedynie to, co wydałam na przygotowanie do show plus koszty podróży. Drag kingi nie są aż tak popularne jak drag queeny, które zarabiają ileś tam set złotych za każdy występ. My dostajemy góra 100 - 150 złotych, więc absolutnie nie można tego traktować jako zarobek. Zresztą nie mamy też aż tak dużo występów. Maksymalnie kilka w miesiącu.
A gdzie te imprezy się odbywają? Czy zawsze przy okazji festiwalu?
Niekoniecznie. Zazwyczaj odbywa się to w ten sposób, że jeśli osoba, która już była na naszym show, ma ochotę zrobić imprezę u siebie, to kontaktuje się z nami, ponieważ zostawiamy ulotki z adresem mailowym na każdym naszym występie. Jeszcze nie miałam okazji sama się gdzieś zaprosić. Zawsze to było tak, że ktoś organizujący festiwal lub imprezę wysyłał do nas maila lub dzwonił z jakąś konkretną propozycją.
Taka poczta pantoflowa?
Tak, zdecydowanie.
Skąd czerpiesz inspiracje na kolejne kreacje?
Ja nie tyle skupiam się na kreacji, co na odgrywaniu jakieś postaci. Interesuje mnie taki charakter, który jest w jakiś sposób ciekawy, inspirujący. Jak już taką osobę znajdę, to dopiero wtedy zastanawiam się jak to ma wszystko wyglądać. Zazwyczaj zaczynam od wyboru piosenki. Potem staram się dopasować strój do osoby, która tą piosenkę wykonuje. Dopiero później zastanawiam się jak mam się poruszać i co mam z tą osobą faktycznie na scenie robić. Nie interesuje mnie wierne odzwierciedlenie kogoś. Głównie przerysowuję postać, którą gram. Ośmieszam ja w jakiś sposób, żeby wypadła ciekawie i śmiesznie.
Twoja ostatnia postać to Justin Timberlake, idol popkulturowy, dlaczego on?
Na scenie interesuje mnie głównie przełamywanie stereotypów płci. Sytuacje, w których nie wiesz, czy dana osoba występująca na scenie to kobieta czy mężczyzna. Lubię ośmieszać męskie postawy, żeby pokazać, że popkultura kreująca swoich idoli nie ma nic wspólnego z rzeczywistym światem. Występując jako kobieta przebierająca się za mężczyznę, pozostawiam widza z takim znakiem zapytania w głowie: co się tak właściwie się na tej scenie dzieje? Czy to mężczyzna czy to kobieta i dlaczego w ogóle to tak wygląda? Chcę też pokazywać feminizm na scenie. Mój występ ma mówić dziewczynom żeby się nie bały zrobić swoje show. Niech każda z nich poczuje, że może ośmieszyć swojego księcia z bajki (Justina Timberlake'a), że to nie jest trudne. Obnażanie męskich atrybutów jest jak obraza patriarchatu. Niech mężczyźni w końcu przestaną zdobywać szczyty. Scena to też miejsce dla kobiet!
A gdzie takie koncerty się odbywają?
Show odbywa się głownie w klubach lesbijsko-gejowskich albo homofrendly. Jest też dużo klubów alternatywnych, które nas zapraszają. Zdarzają się też występy tylko dla kobiet heteroseksualnych, a ja kiedyś nawet wystąpiłam na wieczorze panieńskim.
Zgadzasz się z opinią, że to właśnie drag queeny bardziej się wpasowały w kulturę popularną, są mniej drażniące niż drag kingi?
Pomiędzy występami drag queenów i drag kingów jest spora różnica. Drag queen kładzie duży nacisk na strój, na show jednej postaci. Kolorowa kreacja to nieodłączny element każdego performansu drag queenowego. Są jak wodzireje, zapraszają do wspólnej zabawy przy niezawodnych szlagierach polskiej muzyki tanecznej. Niekiedy też sami śpiewają. Drag kingi natomiast starają się ośmieszyć stereotyp męskiego macho poprzez parodiowanie męskiego wyglądu i zdecydowanych, zadufanych w sobie męskich słów i gestów. Występy drag kingów są często ostre, dobitne i wulgarne. Natomiast drag queeny są jak ciotki klotki, które są dobre do tańca i do różańca. Każdemu będą pasować. Z tego względu, łatwiej jest przeciętnemu widzowi bawić się przy występach drag queenów. Dla mnie natomiast większe znaczenie mają występy drag kingowe, ponieważ są uwikłane w politykę, feminizm, mówią o gender, czyli poruszają bliskie mi tematy. Dla mnie dobry show, to taki show, z którego coś wynoszę, czegoś się nauczę. Dobra zabawa też jest ważna, ale nie najważniejsza.
Oczywiście są wyjątki, do których zaliczyć mogę na przykład drag queen aNEEDaMaN. Jego występy są czymś więcej niż tylko kolorowym show. Są starannie przygotowane i często mają drugie dno. Jak również nie wszystkie piosenki drag kingowe są wulgarne. Przykładem może być łagodna boysbendowa piosenka zespołu "Wet Wet Wet" w wykonaniu Warsaw Boys. W tym kawałku wyglądamy jak lalusiowaci chłopcy, w których można się zakochać od pierwszego wejrzenia.
W jakich miastach oprócz Warszawy występowałyście?
Występuję już od trzech lat i byłam w wielu miastach w Polsce i też za granicą. Poza Polską byłam z drag kingiem Dionizosem i punkową grupą Histerią. Zjechaliśmy wtedy Niemcy i Szwajcarię a trasę i koncerty zorganizowała nam koleżanka Jenifer Ramme. Natomiast jako Warsaw Boys czy też Da Boyz, głównie występowałyśmy w Warszawie jak również odwiedzałyśmy Kraków, Poznań oraz Gdańsk.
Jakie miałaś jeszcze kreacje sceniczne?
Najchętniej lubię odgrywać hip hopowca i rapera. Wtedy tańczę do polskiego hip hopu. Ma to związek z moją przeszłością, bo jakieś 10 lat temu lubiłam jeździć na desce, rysować graffiti i pisać rymowane piosenki. Tyle, że byłam osamotniona w tym działaniu, bo dookoła mnie byli tylko kolesie, dla których byłam śmieszną dziewczynką, która usilnie ćwiczy tricki na desce. Więc teraz chce im pokazać, że oni sami są śmieszni z tą ich dumą hip hopową z tym przekonaniem, że jak tylko założą szerokie spodnie, to każda dziewczyna jest ich (sic!). Oprócz chłopca hip hopowca mam też inne wcielenia, o których już wspomniałam. Na przykład krawat, garnitur i koszula, czyli romantyczny chłopak z boyz bandu (piosenka zespołu "Wet Wet Wet"). Ostatnio często występuje jako Justin Timberlake, który jako bożyszcze nastolatek musi umieć pięknie tańczyć, mieć cudowne ubranka na sobie i .... i to wszystko. Bo w środku pustka. Dla takiego chłopaka wystarczy, że się pokaże w MTV
i już dziewczyny o nim śnią. Chore to naprawdę chore, że jesteśmy karmieni taką popkulturą, taką papką. Smakujemy tylko w tym, co na zewnątrz, a nie we wnętrzu człowieka. Więc właśnie to, co na zewnątrz chcę ośmieszyć. Mam też piosenkę, w której przeobrażam się z mężczyzny w kobietę (Perfekt "Chcemy być sobą") oraz inne piosenki: piłkarską ("Mundialeiro"), opisującą relację tata-córka ("Co powie tata") i trochę mocniejsze typu Depeche Mode, Linking Park i inne. Czasami też przebieram się za kobietę, co w sumie jest najtrudniejsze. Jestem wtedy Madonną ("Like a prayer") lub meksykanką do piosenki "La Bamba".
Drag king to nie tylko kreacja męska?
Nie tylko. Z definicji powinien to być show ukazujący męskie cechy na scenie, ośmieszający męski sposób zachowania i sposób ubierania. Jednakże dużo dziewczyn, które robią drag kingi, występuje też na scenie w kreacjach kobiecych. Często się zdarza, że przebierają się najpierw za jedną płeć, potem przechodzą płynnie do drugiej i na odwrót. Na przykład moje przebranie do piosenki Perfekt "Chcemy być sobą" właśnie na tym polega, że zaczynam jako mężczyzna ubrany w garnitur i chcąc być sobą zdejmuję męski uniform a pod spodem mam kobiecy komplecik, czyli spódniczka i bluzeczka. Tak jak już wspomniałam, w przebraniu kobiecym wystąpiłam również w piosence "Like a prayer" Madonny jako czarna madonna w długiej lśniącej sukni i w peruce z długimi, czarnymi kręconymi włosami. Długą, czerwoną suknię założyłam też jako meksykanka do piosenki "La Bamba".
Taka zabawa z płcią jest szalenie potrzebna, żeby ludzie wiedzieli, że nie jesteśmy przypisani tylko do jednego rodzaju zachowań i do jednego rodzaju ubioru. Każdy ma prawo zachowywać się i ubierać jak mu się podoba. Patrząc na spektakl jest łatwiej to zaakceptować i przyjąć do wiadomości niż widząc to w codziennym życiu. Tak więc należy ludzi przyzwyczajać i edukować a będzie to procentowało w przyszłości.
Jednak drag king nie ogranicza się tylko do tego, co wymieniłam, czyli do męskich i żeńskich ról. Na scenie możesz odgrywać kogo chcesz, nawet małe dzieci, które ja nazywam Baby Drag.
Co to jest Baby Drag?
Dla mnie Baby Drag to określenie na występ, w którym przebierasz się za małą dziewczynkę lub małego chłopca. Zrobiłam tak raz do kultowej piosenki małych dzieci "Szczotka, pasta, kubek, zimna woda...". Przebrałam się za dziewczynkę, ale strój miałam jak dla chłopca (ciemny, granatowy). Moja koleżanka z kolei była przebrana za chłopca, ale strój miała jak dla dziewczynki (różową piżamkę). Show miał uświadomić ludziom, że bez sensu jest przebierać dzieci w określone kolory ze względu na ich płeć, czyli dziewczynki na różowo, z kokardkami, kwiatkami i serduszkami a chłopców na niebiesko lub zielono w bluzeczki z samochodami i supermanami. Takie ubranka są dla dzieci sygnałem, że już od małego mają się uczyć jakie wzorce przybierać i jak wyglądać, ponieważ są chłopcem albo dziewczynką. Podczas tamtego Baby Drag show starałyśmy się te sprawy uwypuklić
i oczywiście ośmieszyć. Na koniec występu rozdałyśmy widzom szczoteczki do zębów. Różowe z napisem "Dla chłopca" i niebieskie z napisem "Dla dziewczynki".
A jak długo przygotowujesz taka nową kreację?
Tak jak już mówiłam wcześniej, zaczynam od piosenki, która w jakiś tam sposób mi się podoba. Potem zastanawiam się, jaką scenkę mogłabym do tej piosenki ułożyć. Nie zawsze jest to wierne odgrywanie postaci, która tą piosenkę wykonuje. Raczej od tego uciekam i staram się wymyślić coś z przekazem, coś śmiesznego, coś, co by ludzi poruszyło, bo już to znają i kojarzą z życia codziennego. Potem zaczynam ćwiczyć gesty i ruchy, uczę się słów no i szukam odpowiedniego stroju. W między czasie muszę również zdobyć dany utwór na płycie, żeby potem móc go przekazać dj-owi lub dj-ce, która mi ten kawałek puści podczas show. Jeśli zdecyduję, że chce wykonywać daną piosenkę z koleżanką z grupy no to oczywiście sprawa jest trudniejsza, bo trzeba przećwiczyć wspólnie kroki i ustalić, która co śpiewa. Przy piosenkach hip-hopowych jest łatwiej, bo trzeba tylko wiedzieć, jaka zwrotka piosenki należy do mnie a jaka do koleżanki. Natomiast przy układach grupowych, np. do piosenki zespołu "Wet Wet Wet" ćwiczyłyśmy we trzy. Jedna, stojąca w środku, grała na gitarze a dwie po bokach wspólnie wykonywały te same gesty, typu zdjęcie marynarki, rozdawanie kwiatków kobietom. Na koniec ta w środku sypała serduszka z papieru w stronę publiczności. W piosence zespołu Oasis Wonderwall gram zadufanego w sobie kolesia, który jest panem i władcą i czeka aż mu dziewczyny będą usługiwały. Tutaj moje koleżanki były przebrane za uwodzące kobiety a ja dawałam się uwodzić w zamian za kluczyki do samochodu lub narkotyki. Na koniec jednak moja męskość upadła a dziewczyny zdecydowały się być razem. Zeszłam ze sceny na czworakach a one pozostały w miłosnym uścisku.
W rezultacie, pełne przygotowanie do nowego utworu trwa od miesiąca do kilku miesięcy.
Czy potrzebujecie jakieś specyficzne rzeczy do występu? Kosmetyki?
Wbrew pozorom nie jest tego dużo. Używamy czarnych kredek i czarnych cieni do oczu, żeby zrobić podkład pod zarost lub pogrubić brwi. Dodatkowo używamy pociętych włosków, żeby przyczepić je sobie na żel do twarzy, tak, aby tworzyły prawdziwy męski zarost. Często też dodajemy włoski w miejscu, gdzie powinny rosnąc panom bokobrody. Bardzo ważne jest też, aby obwiązać piersi opaską elastyczną na kształt męskiej klaty. Reszta stroju zależy od charakterystyki kreowanej postaci. Zakładamy wówczas odpowiednio albo krawat albo T-shirt albo garnitur albo szerokie spodnie albo ubranie ze skóry. Są jeszcze rzeczy typu statyw i mikrofony, które trzeba również wozić ze sobą, bo nie każde miejsce, w którym występujemy posiada taki sprzęt.
Jakie są twoje zainteresowania?
Interesuje się środowiskiem feministyczno-queerowo-lesbijskim. Należę do grupy Porozumienie Lesbijek (LBT), które walczy o widoczność lesbijek w codziennym życiu oraz o ich prawa. Uczestniczę w różnych panelach dyskusyjnych, współorganizuję imprezy i występy dla środowiska LGTB. Oprócz tego lubię uprawiać sport typu tenis, piłka nożna, koszykówka, pływanie. Lubię też grać na bębnach i perkusji, rysować i tworzyć jakieś małe śmieszne rzeczy typu ludziki z plasteliny lub dzwoneczki.
Czy występy drag king to działanie artystyczne, forma spektaklu?
Dla mnie występ drag kingowy ma rodzaj spektaklu, bo używamy sceny do naszych występów no i przebieramy się, więc jest element wykorzystania różnych kostiumów. Wprawdzie nie śpiewamy ani nie mówimy do mikrofonu, tak jak to głównie na spektaklach bywa, ale może to nastąpi w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości.
Czy występy drag mają na uwadze poruszenie problemów tożsamości płci?
Jak najbardziej. Chociaż samo słowo tożsamość budzi mój sprzeciw. Bo niby z kim/czym miałabym się utożsamiać? Z kobietą? Facetem? Chłopakiem? Lesbijką? Jestem kimś pomiędzy. Nie mogę powiedzieć, że utożsamiam się z kobietami. To znaczy jestem biologiczną kobietą, natomiast cały zespół stereotypowych cech kobiecych jest mi zupełnie obcy. Nie lubię się ubierać w sukienki, malować i nosić buty na wysokich obcasach. Wole strój chłopięcy, sportowy. Może to właśnie się nazywa problemem tożsamości płci. Na scenie prezentuję głownie cechy męskie, ale też i kobiece i dziecięce. Show drag kingowy, tak jak już mówiłam wcześniej, ma uświadomić widzowi, że płeć jest pojęciem płynnym, zmiennym. Nikt nie powinien nikomu narzucać w co ma się ubierać i jak się zachowywać. Podczas występów widzę, że swoim zachowaniem poruszam publiczność. Zaczynają się zastanawiać: "Czy to chłopak, czy dziewczyna i co ona tam na tej scenie robi?" Ważne jest, aby ludzie zadawali sobie to pytanie, żeby się nie ograniczali do jednego stwierdzenia: Kobieta albo Mężczyzna. Przecież istnieją też osoby queer.
Czyli można drag uznać za jakiś rodzaj manifestacji środowiskowej?
Jak najbardziej! Większość występujących drag kingów i drag queenów to homoseksualiści. Ale nie tylko. Są też osoby heteroseksualne, biseksualne, queer i inne. Często jednak zakłada się automatycznie, że drag znaczy homo. I ludzie oglądający nasze występy są przekonani, że to teatr lesbijek i gejów. Myślą, że manifestujemy swoją seksualność. Częściowo mają racje, bo w naszych numerach jest dużo treści zaczerpniętej ze środowiska homoseksualnego, natomiast poruszamy też inne tematy, np. feminizm, przemoc w rodzinie. Jest jeszcze jeden rodzaj manifestu podczas występów. To manifest jednostki, samego performera/performerki. Pomimo całej kolorowej otoczki towarzyszącej występom, nie jest łatwo zacząć, czyli wejść na scenę. Trzeba być odważnym i nie bać się konfrontacji z tłumem. Jest to swego rodzaju comming out sceniczny. I w nawiązaniu do tego, co powiedziałam wcześniej, większość widzów automatycznie zaklasyfikuje cię do kategorii homo, na co też należy być przygotowaną/nym.
Patrząc na występ drag mam silne skojarzenia z estetyką kampu czyli właśnie przenikanie się płciowości, grą z widzem, i tak dalej. Główna teoretyczka kampu Susan Sontag, twierdzi, że kamp tkwi w oku widza, a mnie interesuje jak ty postrzegasz swój występ?
Nie znam dokładnej definicji kampu, ale odbieram to pojęcie jako przerysowanie kogoś lub czegoś i przedstawienie tego w nadmiarze, bliskiemu kiczu. Jeśli mam od tej strony spojrzeć na moje występy, to rzeczywiście mogę stwierdzić, że jest w nich coś z kampu. Przede wszystkim dlatego, że główną ideą drag kingowego show jest przerysowanie postaci, którą się odgrywa na scenie. Postacie te są barwne, trochę kiczowate a ich cechy charakterystyczne są mocno uwypuklone. Wtedy spektakl robi się ciekawy i nabiera sensu. Wtedy ludzie zaczynają się bawić i śmiać. Na przykład grając hip-hopera pokazuję jak bardzo przejmuje się on wymową swojej niezbyt mądrej piosenki i macha rękami we wszystkie strony z głową zadartą do góry jakby był panem świata. Jego postawa, dumna i zła ma jednocześnie pokazać wszystkim dziewczynom na sali, że jest on najważniejszy i najwspanialszy i każda powinna mu się rzucić z piskiem na szyję. Żeby było ciekawiej, refren jednej z piosenek, które prezentujemy na scenie zaczyna się od słów: "Hej suczki, na na na na na, znamy wasze sztuczki na na na na na..." Więc mamy tu taką dwuznaczność. Z jednej strony dziewczyna ma być uległa, kolorowa, pięknie ubrana i do seksu gotowa a z drugiej - my chłopaki nie jesteśmy tacy głupi, żeby się dać nabrać na wasze suczkowate zaloty. I wszystko gra, gdy piosenkę tą wykonują faceci, wówczas mało kto dostrzega ten paradoks, seksizm i zadufanych w sobie kolesi. Hip-hopowy zespół na scenie to wielka atrakcja dla wszystkich dziewczyn i pełen respekt dla innych ziomali. Jednak wszystko się zmienia, gdy piosenkę tą wykonują dziewczyny. Wówczas publiczność, zarówno męska jak i damska, zaczyna dostrzegać tą obłudę i całe kłamstwo jak również pychę emanującą od hip-hopowców granych przez drag kingów. Wtedy wspaniała piosenka hip-hopowa zamienia się w pełen parodii i śmiechu występ. Przerysowanie męskich cech jest wówczas bardzo widoczne. I taki właśnie ma być efekt drag kingowych występów.
W innych piosenkach dk też mamy do czynienia ze swego rodzaju kiczem. Każdy show opiera się na śmieszności danej postaci. W Depeche Mode, wokalista stwierdza, że jest taki wspaniały, bo wszystko, czego potrzebuje znajduje się między jego nogami. W kawału "Rock your body" Justin Timberlake myśli, że jak tylko ruszy się płynnie w prawo czy w lewo, zrobi przysiad i obrót a dodatkowo pokaże piękną buzię i mięśnie, to wówczas wszystkie dziewczyny będą jego..itp. itd.
Czy wychodzicie poza środowisko?
Tak. Na nasze występy przychodzą też osoby innej orientacji niż homoseksualna. Mamy zaproszenia do występowania w klubach nie tylko lesbijsko-gejowskich ale też alternatywnych, również na punkowych squotach, gdzie docenia się nowatorski spektakl i wolność słowa. Ja występowałam nawet na wieczorku panieńskim ku wielkim zaskoczeniu, ale
i też uciesze przyszłej panny młodej.
A czy utrzymujesz kontakt z innymi drag kingami i queenami? Czy wśród swoich znajomych jesteś jedyną taką osobą?
Obecnie należę do dwóch grup drag kingowych: Warsaw Boys i Da Boyz. W grupie Warsaw Boys oprócz mnie są jeszcze dk Elvis i dk Helios. Natomiast w Da Boyz jest jeszcze dk Antonio i dk Tivv. Akurat teraz najwięcej występów mam jako Da Boyz wraz z dk Tivv'em, ale to się może zmienić, gdy ruszą ponownie występy Warsaw Boys oraz dk Antonio wróci do Polski. Poza tymi dwoma grupami jest też formacja ZakoPany (5 kingów), z której pochodzi dk Antonio i dk Tivv. Przed tymi grupami istniała też komitywa trzech drag kingów, w tym dk Dionizos, dk Delikates i ja, czyli dk Morfi, z którymi widuję się od czasu do czasu. Z zagranicznych grup drag kingowych mam kontakt z Sisy Boyz (Brema, Niemcy) i Kingz of Berlin (Berlin, Niemcy). Rozmawiałam też kiedyś z mieszkającymi w Berlinie: wspaniałą performerką Bridge Markland oraz z nieistniejącą już grupą Pussycox.
Natomiast, jeśli chodzi o drag queenów, to bywam czasami na ich występach, jednak nie utrzymuję z nimi kontaktu za wyjątkiem wspomnianego już wcześniej drag queen aNEEDaMaN, którego występy są zawsze wspaniale dopracowane i różnorodne i na którego widok zawsze się cieszę.
A jak oceniasz cos takiego jak relacje drag queenów i kingów, może istnieje jakaś rywalizacja tu między wami? I czy zgadzasz się z opinią, że drag queen są ważniejsze, bardziej doniosłe, bardziej odważne.
Myślę, że występy drag kingów i drag queenów są tak różne, że trudno tutaj mówić o rywalizacji. Tak jak już mówiłam wcześniej, drag kingi i drag queeny mają trochę inną publiczność, używają innych ubrań, inaczej gestykulują i poruszają się na scenie. Czasami zdarza się, że dzielimy scenę z drag queenami i odkąd pamiętam zawsze było to bardzo miłe zdarzenie. Występowaliśmy danego wieczoru na zmianę lub umawialiśmy się na blok występów drag kingowych i blok występów drag queenowych. Publiczność była zadowolona. Jednakże daje się zauważyć swego rodzaju dyskryminację ze względu na płeć występującego. Mężczyźni są zwyczajowo hojniej opłacani niż kobiety. Drag queeny mogą dostać za występ nawet do 1.500 zł, przy czym drag kingi albo nie dostają nic albo dostają góra 150 zł. Jako drag kingowe grupy, złożone z samych kobiet, staramy się walczyć z tą dyskryminacją i pokazać organizatorom naszego show, że nasze występy są równie fajne i ciekawe jak drag queenowe a czasami nawet lepsze. Nie zawsze jednak taka rozmowa i pokaz umiejętności na scenie skutkują, ale może kiedyś się to zmieni. Nie mogę też powiedzieć, że jakiś typ występujących jest ważniejszy czy też odważniejszy. Każde show coś tam pokazuje i na coś tam zwraca uwagę. Niezależnie od tego, czy kluczowym elementem występu jest strój czy niesamowita choreografia czy to, że performer podczas wykonywania danej piosenki śpiewa i opowiada publiczności dowcipy. Wszystko to ma swój niepowtarzalny charakter i zarówno występy drag kingów jak i występy drag queenów są na pewno warte uwagi.
A ta opinia, ze ich występy są bardziej doniosłe powiedzmy?
Może nie do końca doniosłe a bardziej patetyczne i spektakularne. Drag queen jest zazwyczaj jeden na scenie. Skupia uwagę widzów na sobie i na swoim show. Drag kingi, oczywiście nie wszystkie, wymyślają choreografię i układy do działania w grupie, tworząc spektakl. Wówczas uwaga widza jest rozproszona. Siłą rzeczy, jeśli ktoś jest sam, to musi sobie radzić sam i stworzyć na tyle ciekawą postać, aby zatrzymać wzrok widza na sobie aż do końca show. To właśnie robią drag queeny. Zakładają wielobarwne stroje, przyozdobione piórkami i cekinami, zagadują ludzi, zachowują się jak damy, które należy adorować, gdyż są piękne i pociągające. Drag kingi grają na scenie role męskie, które stereotypowo są mniej ciekawe dla otoczenia. Trudno nimi czarować publiczność. Mogą być wyzywające, śmiałe i pewne siebie, ale na pewno nie aż tak barwne jak drag queeny. Reasumując, występ drag queena, jako wielkiej damy, może być bardziej pociągający niż występ drag kinga (jako faceta), gdyż w naszej kulturze uważa się, że to własnie kobiety powinny ubierać się wyzywająco aby być podziwiane i adorowane. Mężczyźni natomiast nie zwracają zbytnio uwagi na swój wygląd i strój. Nie muszą. Społeczeństwo podziwia ich za ich czyny i sukcesy.
A jak porównujesz sytuacje drag kingów polskich i zachodnich
Drag kingi polskie, choć działają już ze sporym doświadczeniem (pierwsze występy odbyły się jeszcze przed 2000 rokiem), dalej się uczą od swoich zachodnich odpowiedników. W Polsce jest w dalszym ciągu dość powszechne odgrywanie danej postaci w sposób wierny lub tylko przerysowany. Natomiast w Niemczech solowych występów lub grup drag kingowych jest więcej i niektóre z nich tworzą boys bandy, które wykonują na scenie skomplikowane układy choreograficzne a czasem też śpiewają lub rapują swoje własne piosenki. To jest kolejny etap w twórczości drag kingowej, na który na pewno też się kiedyś zdobędziemy. W dodatku niemiecka scena polityczna już dawno przedyskutowała to, co polska dopiero odkrywa. Queer, gender i tożsamość płciowa to tematy, które w Polsce są jeszcze słabo znane a w Niemczech już przerobione do głębi. Tak więc tematyka występów drag kingowych jest tam mocno nacechowana politycznie, czasami nawet do przesady: zdarza się, że występy nie przypominają widowiska a tylko suche, polityczne manifesty. Podobnie dzieje się na gruncie finansowym. Występy drag kingowe za granicą są prawie zawsze odpłacane tak samo jak drag queenowe, więc każdy czuje się zadowolony i usatysfakcjonowany. Ale to wszystko jeszcze przed nami. Osobiście nie czuje się źle, myśląc, że komuś żyje się lepiej, bo występuje w bardziej rozwiniętym kraju niż Polska. Dla Polski to jest ważny moment, ciężki czas historyczny, polityka prawicowa, zatwardziały konserwatyzm i faszyzm. W takim okresie występy tych, którzy manifestują swój sprzeciw przeciwko układom w polityce, są zawsze mile widziane. Społeczeństwo ma dosyć zakłamania i walki władz w imię Honoru, Boga i Ojczyzny z użyciem siły na bezbronnych i pragnących demokracji ludziach. Drag kingi łamią stereotypy, są polityczne, walczą o wolność i sprawiedliwość. Są potrzebne polskiemu zbuntowanemu społeczeństwu.
Wywiad udzielony studentce Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu na użytek napisania pracy magisterskiej na temat kampu.